Tytuł: do krtani mej bezmiaru...
Autor: grześlak marcin
Tagi: miłość
Epoka:
Do krtani mej bezmiaru
Bestia krwi łaknąca się wije.
Już wołam, krzyczę, pomocy szukam.
Ktoś dłoń wyciąga - dosięgnąć niemogę.
Zbyt daleko. Bliżej, głośniej proszę - litości!
Ranę kolejną, bolesną umysłowi zadaje.
Czerwony potok wartko niezmierzony płynie.
Tamę pytaniem zrywa - odpowiedzi nie znam.
Strach - tętnicze wrzenie rozrywające.
Jeszcze jeden cios ... na kolanach - litości!
Przestroga pada, zwiastun końca.
Szansa ostatnia honoru poratunku.
Kopie leżącego kolejnym pytaniem,
Postrzępioną dusze zwala twarzą w ziemię.
Dźwięk wdzięczny nadchodzi - odsieczy symfonia
Losowe utwory:
Twe drzwi niech będą gościnne, gdy je otworzę znienacka, A ... Więcej
Pragnę zrozumieć
lecz nie umiem
Marze by zapomnieć
... Więcej
Na co mi otwartego życia skrzypiące drzwi, skoro wciąż puka... Więcej
Dzień staje się Nocą a Noc staje się Dniem Mogę osiągnąć ws... Więcej
umarła za życia,
gdy straciło sens.
bez uśmiechu,
b... Więcej